|
Moja mama pracuje jako nauczycielka i ma w pracy pare koleżanek blondynek. Jedna z nich kupiła sobie niedawno samochód i uczyła sie jeździć (ale prawko miała). Pewnego dnia weszła do pokoju nauczycielskiego i powiedziała:
- Dziewczyny, słuchajcie, byłam na stacji benzynowej a tam nie było benzyny.(dziwne)
A na to jedna z koleżanek:
- A skąd to wiesz?
- Bo było tam takie przekreślone PB.
No normalnie ze śmiechu nie mogłem. Mama nie chciała mi powiedzieć która to była z nauczycielek (kiedyś chodziłem do tej szkoły... co ze mnie wyrośnie :-P
nadesłał:
Jakub
W mojej byłej szkole jest taki zwyczaj, że na zakończenie roku, kiedy 6 klasy odchodzą kupuje im się prezenty, więc kiedy odchodziła nasza klasa wychowawca kl 5 - poczciwy staruszek, kupił wszystkim dziewczynom własnie takie różyczki jak pisze Blood Wolf - ze stringami w środku, tylko oczywiście nie wiedział co tam naprawde jest. Myślał, że to po prostu różyczki. Po uroczystościach nastąpiło rozdanie prezentów. Podczas wspólnego posiłku z nauczycielami wszyscy zaczęli oglądać prezenty. W końcu rozpakowaliśmy jedną z tych róż. Pan z 5 klasy bardzo się zaburaczył a rozmowa do końca spotkania toczyła się na temat tego prezentu.
nadesłała:
Maria
Kiedyś pracowałem z jednym kolesiem, który był już całkiem dorosły (ok. 25 lat), ale nie do końca rozgarnięty no i delikatnie mówiąc niezbyt przystojny - a to ma znaczenie w tej historii. Pracowaliśmy w jakimś cholernym markecie i jemu wpadła w oko jedna z lasek, które też tam pracowały. Nawet fajna laseczka. No i chciał się z nią uwówić, ale ona nie dawała się przekonać. Koleś używał wszystkich możliwych argumentów, by ją namówić, a ona nadal nic. A że koleś nie do końca zawsze zdawał sobie sprawę, z tego co mówi, więc raz (oczywiście w dobrej wierze, nie chciał jej obrazić, tylko normalnie, rzeczowo "po ludzku" podejść do sprawy) palnął coś takiego: "Wiem, że nie jestem najprzystojniejszy, ale ty też nie jesteś najładniejsza". Gdy to usłyszałem myślałem, że umrę ze śmiechu... oczywiście ten argument też jej nie przekonał :)
nadesłał:
Riko
Byłam z kolegami na zakupach w supermarkecie. Przed nami stał facet z
małym dzieciakiem - jakieś 3-4 lata. Nagle dzieciak wziął z półki paczkę
prezerwatyw i zaczął się wydzierać: "Tato, co to jest, co to jest?"
Facet zrobił się czerwony jak burak i po krótkim namyśle odparł, że
balony. Na to dzieciak: "Tato, kup mi balony, ja chcę takie balony!" A
facet wyraźnie spanikowany: "Nie, nie kupię ci!" Chłopiec w ryk...
Zawijaliśmy się w dywan ze śmiechu.
nadesłała:
Asia
Czekałam akurat na autobus, kiedy stojący obok mnie dziadek z
dzieciakiem znalazł 50 groszy i postanowił kupić chłopcu lizaka. Poszedł
więc do kiosku obok, a wróciwszy stwierdził, że nie mają lizaków. Na to
dzieciak: "Kur..., co za poje... kiosk, lizaków kur... nie mają!" Ludzie
na przystanku gapili się na nich jak na idiotów, a dziadek nic, jakby to
była dla niego normalka!
nadesłała:
Asia
Mojemu koledze zdarzyła się kiedyś naprawdę okropna wpadka. Zadzwonił do
domu i usłyszawszy żeński głos, uznał, że to jego siostra. "Magda?" -
powiedział. "Tak, Magda." "Dawaj mamę." "Że co proszę?!" "Nie co, tylko
dawaj!" "Nie rób sobie jaj, to wcale nie jest śmieszne!!!" Jak się
później okazało, wykręcił odruchowo numer swojego kolegi, do którego
często dzwonił... jego siostra miała na imię tak samo... a jego mama
zmarła jakiś miesiąc wcześniej!
nadesłała:
Asia
Dwa lata temu przydażyła mi się zabawna jak i trochę stresująca przygoda:)... Gdy moja młodsza siostra chodziła jeszcze do przedszkola, wyręczając mamę postanowiłam ją odebrać z grupy i przyprowadzić do domu. Gdy weszłam do sali siostrzyczka była jeszcze nie gotowa i zbierała ostatnie rzeczy i ubrania. Ja natomiast czekałam na nią przy drzwiach (odwrócona do nich plecami). Kiedy Ola powiedziała że już możemy iść, grzecznie pożegnałam się z jej przedszkolanką w tym samym czasie sięgajac do klamki nadal odwrócona plecami. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że nie trzymam za klamkę, ale za kucharkę, która w tym momencie weszła do klasy i to w dodatku za jej pierś! Zmyłam się w jednej chwili! Nawet siostrze nie pozwoliłam się spokojnie ubrać w szatni, a od tamtego czasu już nigdy wiecej nie pojawiłam się w przedszkolu...:):):)!
nadesłała:
Magda
Poszłam kiedyś do sklepu obówniczego i spytałam się stojącego obok wejścia pana: "czy są jeszcze te adidasy za 129,99zł?".
Pan nie odpowiedział...
Spytałam jeszcze raz, pan nadal nie odpowiadał. Złapałam tego "niegrzecznego" pana za rękę i okazało się, że ten pan to jest manekin!
Obsługa sklepu miała niezły ubaw a ja już długo nie zaglądałam do tego sklepu...
nadesłała:
Jolcia
|