|
Był sylwester 2003 roku. Świetny bal, znajomi mojego
męża z pracy. Ja nikogo nie znałam. Słyszałam tylko o pewnym Harnasiu z
opowiadań, że to fajny gość i pochodzi z gór. W końcu go osobiście poznałam.
Rozmawialiśmy o tym gdzie spędzamy wakacje. Zapytałam go wprost skąd pochodzi a
on mi na to, że z Gocławia. A ja pytam dalej, skąd wywodzą się jego korzenie. A
on, że z Warszawy. Więc pytam go czy pochodzi z gór, a on mówi, że nie, Harnaś
to tylko jego ksywa. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja mało nie zapadłam się pod
ziemię, bo myślałam, że będzie meta na urlop. nadesłała:
Ania
Pewnego razu wraz z kolegą postanowiliśmy sprawdzic jak
działa gaśnica szkolna z szatni w piwnicy. Ja wziąłem jego książki do swojego
plecaka, a on wziął do swojego gaśnice. Wszysto poszło oka, więc poszliśmy
zobaczyc jak działa za elektrykiem. Qmpel wyjął zawleczke i zaczął rozpylać
zawartość gaśnicy. Zawleczka mi sie spodobała bo wyglądała jak od granata, wiec
ją wziełem. Po pierwszych oględzinach zrobiło sie troche biało, jakby coś się
paliło. Postanowiliśmy opuścić to miejsce, bo robotnicy nam sie jakos dziwnie
przyglądali. Gdy przechodziliśmy przez płot (ja pierwszy) u qmpla gaśnica
włączyła się w plecaku. Kiedy się zorientował powiedział krótko: "ku*wa" i
rzucił plecak na ziemie. Ja nie moglem się powstrzymać tarzając się na ziemi ze
śmiechu... nadesłał: Wanies
Był to ważny dzień dla
mnie, bo miałem mieć egzamin o godzinie 11. W związku z tym, że się nie
douczyłem, bo egzaminów było dużo, około 10:30 zwróciłem się z prośbą do kolegi,
aby ten pożyczył mi na chwilę swoje ściągi. Ten nie zastanawiając się sekundy
wyją je z marynarki, po czym wręczył. Ucieszony poleciałem zrobić ksero, ludzi
było dużo, a w związku z tym, że mi się śpieszyło miałem gest i jej powiedziałem
że dam jej 10zł, jak mi pozwoli teraz zrobić ksero, ta się zgodziła od razu. Po
jakiś max 15 min wróciłem pod salę i ku mojemu zdziwieniu nie było tam nikogo,
specjalnie się tym nie przejąłem, bo stwierdziłem, że mam jeszcze 15 min do 11,
wiec spoko w 3 min wyciąłem wszystkie ściągi, pochowałem je i czekam. Po
kolejnych 3-4 min patrzę, a do audytorium wchodzi kilka osób. Przerażony biegnę,
wchodzę za nimi, patrzę na sali wszyscy w skupieniu i ciszy piszą. Przede mną
jakiś facet około 40 z wąsikiem idzie uśmiechnięty, myślę sobie facet umie (do
wiadomości innych jestem studentem studiów zaocznych wiec jest wiele osób u mnie
na roku około 40) pytam się go: - Umiesz? - Umiem! - Podyktujesz? -
Podyktuje! - Ok, to będę siedział za tobą. - Ok, nie ma problemu. Po
drodze wziąłem kartę na której miałem napisać obszerne odpowiedzi na zadane
pytania, idę za wąsikiem zadowolony z siebie, myślę sobie mam 5 no w najgorszym
wypadku 4, idę za nim po czym po chwili on do mnie mówi: - Siadaj,
siadaj. Myślę sobie fajnie super, ale patrzę cholera ktoś siedzi za mną i
przede mną zaskoczony pytam się go: - Wszystko fajnie, ale gdzie
usiądziesz? - Ja podyktuję Ci pytania. PS. nie było to przyjemne, ale
zdałem na 3,5 ;-) nadesłał: Damian
Kiedyś stałem na
przerwie i gadałem z kolegą. Po kilku minutach dał mi znak oczami, że ktoś mnie
zachodzi od tyłu. Ja nie wiele się zastawnawiając zasadziłem tej osobie kose
(mysłałem, że to te półmózgi z mojej klasy). Jakże się zdziwiłem, gdy
zobaczyłem, że to była nauczycielka... oczywiście nie obyło się bez rozmowy z
dyrekcją. nadesłał: Yabol
Jesteśmy w szatni od W-F'u i
se beke kręcimy... nagle jeden zdejmuje spodnie i zaczyna tańczyć "Makarenę",
potem zdjął gacie (było to na prawie pustym holu), odwrócił się i wrzasnął "Kto
ma miętuska?!". Ostatnie słowa, jakie wypowiedział to były: "Ooo... dzieńdbory
proszę pana". nadesłał: Wolf
Pewnego dość zimnego dnia
wybrałam sie z kumpelkami na miasto. Gdy po mnie zaszły miałam na sobie gróbe
rajstopy (z dziurą na kolanie) i bluzkę. Zaczełam się szykować. Po wyjściu z
mieszkania moje koleżanki zaczeły sie brechtać. Oczywiście nie wiedziałam o co
chodzi. Gdy weszłam do sklepu z upominkami spotkałam mojego chłopaka z kolegami,
gdy mnie zobaczyli zaczeli sie śmiać. Okazało sie, ża zapomniałam założyć
spodni. Tego dnia nie zapomne do końca życia. Jeszcze do tej pory, gdy mnie
widzą śmieją sie za mnie!!! nadesłała: Agnieszka
W
zasadzie ja sam nie byłem świadkiem tegoż zdarzenia, ale anegdota jest przednia.
Zbliżał się sylwek, więc większość sklepów prowadziła dodatkową działalność
gospodarczą. I tak w jednym modelarskim sklepie w samym jego rogu stała ogromna
rakieta. Pewnego dnia w sklepie zjawiło się dwóch chłopaczków na oko z
podstawówki, bo ledwo ponad ladę wystawali(ponoć). I prowadzili oni sobie taki
oto dialog: -Stary, ale zajebista rakieta, odpalilibyśmy taką w
klasie. -No, przeżylibyśmy tylko Ja , Ty i Tomek. -Nie, Tomek to ch*j,
Tomek by zginął. Qvo Vadis piekny świecie. nadesłał:
Insular
Pewnego dnia byłam z koleżanką i naszymi
chłopakami w moim domu. No i sie zaczeło...:). Ostro idzie ale nagle otwierają
sie drzwi do mojego pokoju.... TO byli moi rodzice i ciocia!!! Wszyscy
osłupialiśmy, nagle wrzasneła moja koleżanka: "WYNOCHA!!!". Zszokowani rodzice z
ciocią wyszli, a my uciekliśmy przez okno :-P nadesłała:
WsTyDlIwA
|