|
Byłam z siostrą na wakacjach u cioci w Bieszczadach.
Naszą codzienną rozrywką było chodzenie nad rzekę, której poziom systematycznie
z dnia na dzien się obniżał. Jej dno pokryte było kamieniam wielkości pięści, no
i była dość płytka, więc się w niej nie kąpałyśmy. Pewnego dnia gdy dotarłam z
siostrą (jak co dnia) nad ową rzeczkę zgodnie stwierdziłyśmy, iż jej poziom
obniżył się na tyle, że woda sięga nam zaledwie do kolan. Tym samym wpadłyśmy na
genialny pomysł, by wdrapać się na olbrzymie głazy na środku rzeki i na nich
poopalać się. Swój plan wcieliłyśmy zaraz w życie. Z tym, że nie doszłyśmy na
nie tak szybko jak byśmy sobie tego życzyły. Stojąc jeszcze na brzegu czułam
lekki wstręt przed kamienistym dnem rzeki, poniewaz kamienie te były lekko
obślizgłe. Postanowaiłam, że ograniczę mój kontakt z nimi do minimum, czyli
pobiegnę. Po pięciu susach noga pojechała mi do przodu na tych śliskich
kamlotach i w pięknym stylu (ubrana kompletnie) wpadłam do wody na plecy jak
długa. Ledwo usiadłam, a na prawo, jakieś 5 metrów ode mnie słysze plusk.
Spojrzałam - to moja siostrzyczka się skąpała identycznie jak ja! Rycząć ze
smiechu obie szybko sie pozbierałyśmy i czmychnęłyśmy na kamloty. Obie byłyśmy
kompletnie mokre i spokojnie mogłybyśmy startowac w konkursie na Miss Mokrego
Podkoszulka. Aśka zwierzyła mi się później, że po mojej kompieli ledwo zdążyła
pomyśleć, że dobrze, że to nie jej się przytrafiło i w tym momencie Bozia ją
pokarała ;-) nadesłała: Migdał
Zawsze wychodziłam na
lekcji w-fu, jednak pech chciał, że na jednej z lekcji chciałam pokazać mojej
sympatii (Michał chodzi do mojej klasy)jak staje na rękach. Stanęłam na rękach i
cała klasa, łącznie z Michałem, zobaczyła mój goły biust, bo zapomniałam
stanika. nadesłała: Wstydliwa
W zeszłym roku wybrałam
się z koleżankami na kolonie nad morze. Wyruszyliśmy około 17. Po jakichś dwóch
godzinkach dosiedli się do nas nieźli chłopcy... Zaczęłyśmy flirt. Robiliśmy
sobie jaja dosłownie ze wszystkiego. Z Klaudią wpadłyśmy na pomysł, że możemy
zrobić striptis. Chłopakoma bardzo się to spodobało. Byłyśmy ubrane w długie
rękawki, bo było dosyć chłodno. Tak więc zdjęłyśmy bluzy i zostałyśmy w
koszulkach na ramiączkach. Spytane co dalej odpowiedziałyśmy, że dalej to strefa
płatna i wybuchnęłyśmy śmiechem. Strasznie podobał mi się taki jeden Adam.
Dziewczyny mówiły, że ja też wpadłam mu w oko. Po drodze mieliśmy bardzo dużo
przystanków, a autokar nie należał do najszybszych, więc zajechaliśmy nad morze
na drugi dzień o 14. Do wieczora mieliśmy czas wolny, a o 21 musieliśmy się
stawić na stołówce. Po kolacji szliśmy sie umyć. Łazienki znajdowały się po
dwóch stronach korytarza. Pod ścianami znajdowały się prysznice i wchodziło po
10 dziewczyn. Nie było żadnych ścianek działowych. Do łaźni wchodziło się z
szatni, gdzie należało się przebrać. Gubiłyśmy się w tym wszystkim, bo ten
ośrodek był jakoś skomplikowanie rozbudowany. I ja byłam już w drodze do łaźni,
lecz komentowałam coś głośno do dziewczyn, które znajdowały się w szatni.
Zagmatwałam się, obróciłam kilka razy dookoła własnej osi i wparowałan nago do
męskiej łaźni!!! To był koszmar! Oczywiście dla mnie a nie dla chłopaków, którzy
nie kryli swojego podjarania. Jeden z nich krzyknął coś w rodzaju "Hej Adam!
Twoja laseczka dokańcza striptis!" ja stałam osłupiała (jak głupia debilka,
zamiast uciekać). Pierwsze co zrobił Adaś, to okrył mnie ręcznikiem i
wyprowadził na zewnątrz, gdzie stały już totalnie uśmiane laski! To był
prawdziwy obciach! nadesłała: Anżel
Ten niespotykany
incydent przydarzył się mojemu koledze. Kiedy wrócił z pracy zastał swoją żone
(tak mu się wydawało) kiedy zajmowała się praniem. Gdy po cichu wszedł do tego
samego pomieszczenia akurat stała mocno schylona w dżinsowej spódniczce. Chcąc
zapewne pokazać jak się za nią stęsknił złapał ją za intymne miejsce. Trudno
sobie wyobrazić co czuł, kiedy odwróciła się podobna do jego żony, w pożyczonej
od niej spódniczce... jego teściowa. nadesłał: Blacklobo
W drugiej klasie liceum przydażyła mi się największa wpadka mojego
życia. Zbliżały się połowinki, więc postanowiłam zaprosić na nie mojego kolegę z
podstawówki, którego dawno nie widziałam. Wzięłam więc w łapę telefon,
wystukałam nr z mojego notesu z telefonami. Miałam małego stresa, bo nie
wiedziałam jak na to zareaguje. Po chwili odezwał się w słuchawce i wyjaśniłam
mu o co chodzi, a potem czekałam z bijącym sercem jak na to zareaguje. Kolo nie
wydawał się zbytnio zachwycony, ale powiedział, że chętnie wybierze się ze mną,
tylko będzie musiał spytać się mamy, gdy ta wróci z pracy. Odetchnęłam z ulgą i
cała uradowana poprosiłam by do mnie oddzwonił, po tym jak skontaktuje się z
rodzicielką i odłożyłam słuchawkę. Klapnęłam na fotel i ponieważ cały czas
trzymałam w ręku mój notes spojrzałam na nazwiska i numery telefonów... i
zdębiałam! Okazało się, że zadzwoniłam nie do mojego kumpla, tylko do jego
kolegi, który miał tak samo na imię!!! (jego nr telefonu miałam całkiem
przypadkiem) Myślałam, że zaraz zjadę z tego fotela. Cała zestresowana
wystukałam (tym razem dobry) nr kolegi i wyjaśniłam wszyściutko od początku do
końca, a on obiecał, że się tym zajmie. Po wszystkim zadzwonił do mmnie i zdał
relację - otóż ten jego kolega w ogóle nie wiedział z kim ma właściwie do
czynienia, ale zgodził się na "randkę w ciemno"; gdy dowiedział się całej prawdy
był w cięzkim szoku, ale po chwili obaj mieli ze mnie niezłą zlewę. Suma sumarum
na połowinki poszłam z MOIM kolegą, a ten drugi nadal niemiłosiernie się ze mnie
wyśmiewa :/ nadesłała: Migdał
Pewnego dnia mieliśmy na
podwórku mecz z drużyną z innego podwórka. Brakowało nam jednego zawodnika, więc
wzięliśmy Artura K. Trochę się chłopak denerwował, że słabo wypadnie, ale wkońcu
dał się namówić. Gdy składy były już wybrane i czekaliśmy na Artura, on się
zjawił i jak gdyby nigdy nic wbiegł na boisko. Nagle jakoś dziwnie wszyscy
zaczęli się śmiać, ale ja nie wiedziałem zabardzo o co chodzi. Jednakże
spojrzałem na Artka i zobaczyłem, że ma na nogach czarne ciżemki. Powiedział, że
nie miał innych butów i nie chciał już nam mówić, że nie będzie grał, bo
wiedział, że już i tak nikogo nie znajdziemy. nadesłał: Daniel G.,
Szczecin
Poszedłem kiedyś do kolegi porzyczyć książki, jako że byłem
chory, i nie było mnie na lekcjach. Wszedłem, przywitałem sie i wyłuszczyłem mu
swoją prośbe. Odpowiedział, że mam pecha, bo zeszyty i ćwiczenia pożyczył innemu
koledze, który miał tu być przed półgodziną. Więc zaproponował, żebym sie
rozgościł, a on zadzwoni. Usiadłem, kolega wykręcił numer i tylko usłyszał w
słuchawce "halo?", no i on zaczął: "co ty sobie wogóle myślisz, śmierdzielu? Ile
ja mam czekać, skurwielu, aż przyniesiesz mi te..." tu urwał, zbladł i odłożył
słuchawke. Odwrócił się do mnie z widocznym strachem na obliczu i wykrztusił:
ty, to była jego stara... nadesłał: Mateusz S.
Kiedyś
mój kolega oglądał obcy 4, gdy skończył się film bał się nawet pójść do łóżka,
ale chciało mu się siku, więc poszedł do klopa z pistoletem na kapiszony z
jednym kapiszonem. Akurat jego tacie też zachciało się lać i mój kolega się
przestraszył, strzelił do ojca, a ojciec prawie ogłuch jak jego syn piszczał ze
strachu ;-) nadesłał: Filip Ż.
|