|
Razem z kumplem postanowiliśmy kupić naszym
dziewczynom skromny prezent, więc tak zrobiliśmy. Kupiliśmy dwa takie same
prezenciki: małego misia, nadającego się na breloczek, i po sztucznej róży na
której opakowaniu pisało "I Love You". Napisaliśmy w naszych walentynkach, by
zagladnęły do swoich plecaków (to wszystko działo się w szkole). Wszystko szło
ok, do czasu. Podziękowały nam, po czym zaczęły oglądać co od nas dostały. Na
nasze nieszczęście, pokazały zaciekawionej pani, co dostały, ale nie powiedziały
od kogo. Nasza wychowawczyni uważnie ogladnęła upominki, po czym zrobiła dziwna
minę, na której mieszało się zaskoczenie z uśmiechem. Nasze dziewczyny i rezta
dziewczyn z klasy poszły do ubikacji. Po pewnym czasie wróciły i dziwnie się na
nas patrzały. Na przerwie zapytałem się mojej dziewczyny o co biega. Powiedziała
mi, że w różyczce, którą dostała odemnie i w różyczce dziewczyny mojego kumpla,
były KORONKOWE STRINGI. Chciałem zapaść się pod ziemię! Na nasze nieszczęście te
stringi widziała nasza wychowawczyni i większa część dziewczyn z mojej
klasy. Gdy kupowaliśmy te różyczki, widzieliśmy że są z materiału
koronkowego, ale nie wiedzieliśmy, że tam były stringi. Na przyszłośc wszystkim
chłopakom lub dziewczynom którzy/które chcą coś kupić swojej drugiej połowie,
radzę sprawdzić to co się kupuje. nadesłał: BlOoD_WolF
Pewnego razu, w niedzielę, moja dziewczyna poprosiła mnie żebym pojechał
z nią i jej starymi do Morska (taki mały stok dla narciarzy...). Byliśmy tam
morze z 3h. Gdy wracaliśmy do domu zachciało mi się odcedzić kartofelki (sikać).
Na szczęście jej stermu też się zachciało, więc sie zatrzymaliśmy gdzieś koło
lasu. Wszystko było by OK, gdyby nie to, że ręce mi zmarzły (a wiadomo jak ręce
zmarzną to trudniej jest nimi operować). Tak stoje przy drzewie i się męcze ze
zdjęciem spodni! (a jeszcze miałęm spodnie na guziki które trudno sie odpinają).
Tak się męcze i męcze... aż tu wreszcie nie wytrzymałem i powiedziałem starym
mojej dziewczyny, że nie mogę rozpiąć portek!(a wszyscy w śmiech). Wreszcie po
długich namysłach przez wszystkich doszliśmy do wniosku, że moja dziewczyna mi
odepnie spodnie. Zrobiłem co trzeba i wróciliśmy do domu. Takiej kapy nigdy
nie zapomne... nadesłał: SENSEI
Po szkole z kumplami
wybraliśmy się pograć w piłkę nożną. Była to klasa 6 bądź 7 szkoły podstawowej.
Potem któryś z nas wymyślił, że powspinamy się na drzewa i będziemy przechodzić
z jednego na drugie (wszystkie drzewa rosły bardzo blisko siebie) i tak przez
jakiś czas chodziliśmy. Jedno z tych drzew było wyższe od wszystkich, więc
pomyślałem, że wejde na samą góre! Wszedłem, aby podziwiać widoki i nabijałem
się, że nikt inny nie wejdzie tutaj. Mój kuzyn stał kilka metrów od drzewa i
mowił: "Zejdź, bo sie spie*dolisz!" i w tym momencie, jak to mówił, spadłem z
wysokości około 5 metrów - schodząc nie wytrzymała jedna z gałęzi :-/ Ogólnie
miałem tylko pęknięty bark. Było by gorzej jakbym spadł metr w lewo lub prawo bo
obok były duże kamienie. A na koniec dodam tylko, że był to 23 czerwca. Ręke
miałem w gipsie 4 tygodnie a w bandażu elastycznym 3 tygodnie, tak więc wakacji
zostało mi 2 tygodnie :-( nadesłał: ChisioRsky
Od
dwóch lat jeżdże konno, do klubu do którego należe należy też Dawid. Bardzo mi
sie podoba, ale jest już zajety :( Do stadniny najczęściej jeżdże na rowerze, bo
jest spory kawałek - ąż 5km. Tego feralnego dnia jechałam z moją przyjaciółką,
zrobiłyśmy sobie przystanek na moście kolejowym. Największa idiotka, czyli ja,
wdrapała się tam i moja przyjaciółka również. Zaczęłyśmy machać do wszystkich
samochodów, po pół godzinie to machanie przerodziło się raczej w tańce godowe.
Zobaczyłam jadącą znajomą furgonetke, nie poznałam jej i zaczęłyśmy "machać". Za
furgonetką jechała przyczepa na konie, a my "machałyśmy" dalej. Kiedy auto
zwolniło zauważyłam nazwe naszego klubu, a jak przyjżałam sie to w środku
siedziało kilku chłopaków i zwijało ze śmiechu. Oczywiscie wśród nich był nikt
inny tylko Dawid. Chodź od tego zajścia minął już miesiąc, on dalej mi to
wypomiana i mówi, żebym zatańczyła jeszcze raz. nadesłała:
Marli
Kiedyś na fizyce mieliśmy zastępstwo z inną (starszą) klasą
i pani, z którą mieliśmy, pytała tą tarszą klase. Jeden koleś, który został
zapytany był BLADY przez całą lekcje, aż tu nagle pierd... drugi... trzeci (ale
takie porządne) i kolo wyleciał szybko z klasy, zostawiając otwarte drzwi od
sali, przez które wyraźnie było widać, że gość biegnie do WC-ta :))
nadesłał: skival
Pewnego razu byłem na zielonej szkole
(chyba wiecie co to) no i w nocy graliśmy w pokera i w pewnym momencie zachciało
mi się do kibelka. Było bardzo ciemno, ponieważ cisza nocna była już od 22.00 a
to było koło godziny 1.20 w nocy. Gdy już doszedłem do kibla to zrobiłem to co
miałem zrobić ;-) i gdy wracałem droga była zupełnie inna - korytarz był krótszy
i wszystko miało inny kształt, gdy trafiłem do pokoju światło było już zgaszone,
pomyślałem, że już skończyli grać, więc podeszłem do mojego łóżka i chciałem się
położyć, ale ktoś już leżał na moim łóżku. Zaświeciłem światło i osłupiałem,
ponieważ było to piętro damskie i pokój nauczycielek. Po 15 sekundach wybiegłem
czerwony jak burak ze wstydu. Potem już wiedziałem dlaczego droga była inna i
dlaczego światło było zgaszone... nadesłał: Michał K.
Działo się to dokładnie 4 lutego tego roku. Ktoś zapukał do drzwi mego
domu. Byłem przekonany, że jest to mój kumpel, gdyż miał właśnie o tej godzinie
do mnie przyjść. Więc biegłem przez cały dom z okrzykiem: kobdyk! kobdyk!
kobdyk!. Gdy otworzyłem drzwi zakszyczałem: IHAHAHA!!! Niestety okazało się, iż
jest to człowiek ze spółdzielnie mieszkaniowej i chciał coś tam zobaczyć. Zrobił
minę jakbym trzymał uciętą głowę człowieka w ręce i wydukał: Dzień, dzień
dobry... nadesłał: -
Idę sobię do lekarza przez jakieś
osiedle w Krakowie. W piaskownicy bawią się dzieci. Nagle jedno krzyczy do okna:
"Mamo, mamo". Pojawia się jakaś kobieta (zapewne jego matka), a on pyta: "Mamo,
Kaziu mnie kopnął, mogę mu przyje*ać?" nadesłał: paler
|