Pewnego razu szedłem z kolegą ulicą przez jakieś 15
min. Nagle patrzymy, a tu jego dziewczyna idzie z naprzeciwka, a on wlazł w
kocią rzadką śmierdzącą srake (taka była obrzydliwa, że aż mi się srać zachciało
:-). Laliśmy z tego ze dwa miesiące.
nadesłał: KaMsI
Kiedyś razem z moim kolegą chodziliśmy na treningi piłki nożnej. Pewnego
dnia kumpel przyszedł po mnie i ruszyliśmy na stadion. Po drodze kopaliśmy
sobie, dość sporych rozmiarów, kamień. Szliśmy, aż tu nagle na drodze naszego
kopania znalazł się krawężnik. Jednak mój kumpel nie zauważył że na podwyższeniu
stoi jakiś facet (w okularach). Kumpel kopnął w kamień z całej siły. Kamień
odbił się od krawężnika a koleś dostał nim prosto w
okulary...
nadesłał: SueZ
Zaraz po feriach świątecznych tego roku, trzecie klasy gimnazjum i klasy
szóste podstawówki zdawały egzaminy próbne. Przychodziliśmy więc (ja chodzę do 2
gimn.) do szkoły na godziny nieco przedpołudniowe. Mieliśmy na 11.45, a ja głupi
myślałem, że wtedy jest dzwonek na przerwę. Wchodzę więc około 11.47 do budynku
szkolnego i dziwie się, że strasznie pusto. W dodatku woźna każe mi zamknąć za
sobą drzwi, a tak na logikę, to ktoś jeszcze przecież mógłby zaraz przyjść.
Patrzę więc zdziwiony na tablicę z wywieszonymi godzinami dzwonków, zaczynam
kapować o co chodzi i wpadam w panikę. Nie zdejmując kurtki, biegnę galopem do
sali, wchodzę, a tu dzieciaki z szóstej klasy. Wracam pędem do woźnej i pytam,
czy nie wie o co chodzi. Pokazała mi tablicę, a ja czytam "II h- 28 ". Biegnę
więc do tej sali i tym razem spotykam swoją klasę. Powiedziałem, że wszedłem do
szkoły mniej więcej równo z dzwonkiem i niepotrzebnie czekałem pod złą salą. Na
szczęście skończyło się tylko na spóźnieniu i nikt potem się zbyt szczególnie ze
mnie nie nabijał.
nadesłał: Piotr Sz., Koszalin Byłam z
moją starszą w banku, kiedy jakaś młoda kobieta weszła z dzieckiem... Strasznie
się z chłopcem szarpała, bo dziecko ciągle mówiło: "Mamo, ale kup mi to!!!" na
co kobieta stanowczo mówiła "Nie!" Ta sytuacja powtarzała się jakieś... 10 razy,
aż w końcu chłopiec zrozpaczony krzyczał: "kup mi, bo powiem" na co matka rzecz
jasna rozzłoszczonym tonem odmawiała, grorząc dziecku, że da mu klapsa w pupę.
Zrezygnowany chłopiec wrzasnął na cały bank: "A MAMA CAŁOWAŁA DZISIAJ TATY
PISIORA!!!!!". Kobieta spalona zaczęła wrzeszczeć na biedne dziecko ciągnąc i
szarpiąc go do wyjścia... Oczywiście cała czerwona była. Wszyscy zaczęli się
śmiać z tego zdarzenia...
nadesłała: Emka Na lekcji
religii pod naszą ławką nie wiadomo skąd wziął się karaluch! Zauważyłam go i
natychmiast zabrałam plecak i odsunęłam się od ławki, obwieszczając całej klasie
o stworzeniu. Nagle koleżanka dzieląca ze mną ławkę nadepnęła owada i jak gdyby
nigdy nic powiedziała "nie histeryzuj"... Siedzący za nami kolega zerwał się z
krzesła, odsunął ławkę tak, żeby mieć dostęp do zdeptanego karalucha i zaczął
wrzeszczeć: "JAK MOGŁAŚ?! PRZECIEŻ TO BYŁO STWORZENIE!!! ON JESZCZE ŻYJE! FERDUŚ
SPEAK TO ME! SPEAK TO ME! REANIMUJCIE GO! SZTUCZNE ODDYCHANIE! KARETKĘ
WEZWIJCIE!!!". Przy jego wykonaniu klasa sikała ze śmiechu
:-)
nadesłała: Milka ze Stargardu Szczecińskiego Gdy
przyszedłem z kolegami na rekolekcje to były wolne krzesełka, na które
usiedliśmy. Pod koniec śpiewaliśmy pioseneczke "Rozpięty" i gdy sie zkończyła to
z kolegami śpiewaliśmy od początku, a wszyscy w breht :)
nadesłał:
kotek Bardzo chciałem, żeby moja "koleżanka" przyszła na moje
urodziny, lecz bardzo ją musiałem prosić e-mailami, na gg i SMS'ami. Wkońcu
napisałem jej "Zrób mi łaske i przyjdź na moje urodziny", moja koleżanka się do
mnie nie odzywała przez następne 2 tygodnie, powód - jej komórkę miała jej mama,
a ponieważ ja mam Sony Ericsson, to nie pisało polskich literek, więc wyszło
"Zrob mi laske i przyjdz na moje urodziny" co mamie mojej koleżanki źle się
skojarzyło i zrobiła jej awanture...
nadesłał: Adam J. z
Gdańska Pewnej niedzieli późno przyszedłem do kościoła, pusta była
jedynie przednia ławka, więc tam usiadłem. Po czytaniu wszyscy usiedli a ja
dalej stałem. Wyobraźcie sobie jak się czułem, gdy się obróciłem do
tyłu.
nadesłał: Łukasz T.