Na zakończenie gimnazjum wybralismy sie z klasą na wycieczkę nad jezioro. Byliśmy zakwaterowani w pięcioosobowych domkach, w których frontowa ściana była przeszklona, ale można ją było zasłonić żaluzjami oprócz małego lufcika w górnej części ściany. No a że była to wycieczka i w dodatku koniec gimnazjum, no to każdy miał ze sobą zapasy dopingu (czyt. wódki). Pierwszego wieczora w dziesięć osób zamelinowaliśmy się w jednym domku. Na początku zachowywaliśmy się cicho, ale po kilku kolejkach (w krótkim czasie) przestaliśmy się kontrolować jeśli chodzi o decybele. No i to było przyczyną naszej wpadki... Naszą wychowawczynię zaintrygowały wrzaski i śmiechy wydobywające się z domku. Więc cichcem podeszła do chatki, wdrapała się na krzesło i zajrzała przez lufcik (który był otwarty, reszta okien była zasłonięta)... Nikt z nas nie wie jak długo się tak na nas patrzyła, ale tak się złożyło, że gdy kumpel polewał nam któryś raz, to zauważyłem w lufciku czyjąś twarz.
Przyglądałem się przez chwilę i poczaiłem kto to jest. Wyrwało mi się tylko "Osz kur... mać!" i wszyscy podązyli za moim wzrokiem... No i jedni zaczęli szybko wylewać kieliszki za siebie, inni (w tym ja) dopijaliśmy je w pośpiechu, a kumpel, który polewał nam stał tak na środku z tą flaszką i gapił się na wychowawczynię (chciałbym zobaczyc to z jej perpektywy, na pewno ciekawie to wyglądało :), a ta tylko powiedziała "Ja nie mogę..." i... w śmiech!!! w końcu ogarnęliśmy jakoś ten burdel i wpuściliśmy ją do środka. Powiedziała, że nic nikomu nie powie, i że w końcu to nasza ostatnia wycieczka, więc przymrużyła oko. Ale i tak zarekwirowała nam tą jedną flaszkę (co jakoś nikogo nie oburzyło bo i tak mielismy jeszcze spory zapas:)) Jak się okazało nauczyciel to też człowiek.
nadesłał:
ddevil
Kiedyś mama kazała mi pójść do sklepu i kupić pół bochenka chleba, więc ubrałam się i poszłam. W drodze do sklepu zamyśliłam się, a kiedy weszłam do sklepu otrząsnęłam się, kasjerka zapytała mnie: "Proszę..". A ja bez namyślenia odpowiedziałam jej: "Poproszę pół litra chleba". Kasjerka się na mnie dziwnie popatrzyła, a ja dopiero po chwili zorientowałam się co powiedziałam i natychmiast się poprawiłam. Kasjerka popatrzyła się na mnie i wybchnęła śmiechem =(
nadesłała:
Natalia
Pewnego dnia byłam w sklepie M1, weszłam do reala, a tam stał ochroniarz, który gadał z jakimś przystojnym facetem. No więc poczekałam aż skończy z nim rozmawiać, a gdy wreszcie odszedł ja do niego podeszłam, bo wiedziałam, że skądś go znam. Więc się spytałam czy mnie zna i wiecie co? Okazało się, że to jest.... mój były! Ale siara, jaka ja jestem głupia, wybiegłam ze sklepu, a każdy się na mnie patrzył jak na idiotkę :(
nadesłała:
-
Przydarzyło mi się to na jednej ze szkolnych wycieczek. Pojechaliśmy na 3 dni (nie pamiętam dokładnie gdzie, ale chyba do Krakowa), moja klasa i o rok młodsza. Podczas jazdy autobusem zasnęłem na siedzeniu, gdy się obudziłem cały autobus (obie klasy) patrzały na mnie i się potwornie ze mnie śmiały. Nie wiedziałem o co chodzi, więc odwróciłem się w stronę okna. Dopiero gdy autobus się zatrzymał spytałem jednego z kolegów czemu tak się wszyscy śmiali, a on na to, że gdy spałem otworzyłem strasznie buzię i że to okropnie wyglądało..
nadesłał:
gotyk1
Było to jakieś 2 lata temu. Chodziłem wtedy z moją dziewczyną (kiedyś piękna teraz pasztet ale nieważne). Była dyskoteka szkolna i ona spytała czy z nią zatańcze, zgodziłem się.. Tańczymy i tańczymy, aż nagle wolna piosenka i nagle kiss-time, ale coś poczułem. Kobiecie niemiłosiernie dawało z gęby, a ja miałem pomysł, gdyż zawsze noszę tik-taki w kieszeni i wyciągam pudełko. Mówie jej niech spróbóje bo mam cytrynowe czy coś, a ona skapła się o co chodzi... skierowała rękę w moją twarz i bach! w ryj dostałem, na koniec jeszcze powiedziała: "Że co? Niby mi nie pachnie z ust?" Ona wyszła, a wszyscy śmiech na sali. Troche mnie bolało, ale jak kumplowi powiedziałem o co chodziło to brechtał przez resztę dnia.
nadesłał:
Dawid M. z Katowic