|
To zdarzyło się niedawno! Szłam szkolnym korytarzem, była gdzieś
3 lekcja i nagle ktoś za mna idzie i mnie trącił... zaczęłam się drzeć:
"Ty debilu, co robisz?! Ślepy jesteś?! Nie widzisz, że ja tu ide!". Obejrzałam się a tu
nauczycielka, z którą miałam mieć zaraz lekcje! Do tej pory pani od
informy gapi sie na mnie z pod byka! ALE OBCIACH!
nadesłała:
Agnieszka z m-c
Kiedyś z kumplem siedzieliśmy na lekcji niemieckiego, on był w dżinsach (zaraz sie dowiecie czemu to takie ważne =] ). No więc gdy chciał wstać po 30 minutach dziwnie sie przylepił do krzesła, okazało się, że usiadł na gumie do żucia, ale była polewka w klasie. Jak wiadomo z dżinsów niezbyt łatwo zmyć starą gume do żucia i łazić z nią na du*** po całej szkole przez 5 lekcji =]
nadesłał:
VasiLiev
Koleżanka i kolega z mojej klasy bardzo lubią się gonić. Kiedys koleżanka zawołała, żebym złapała kolegę. No to złapałam, ale on się wyglebił (przewrócił), a ja go trzymałam za rękę i prawie się na niego wyglebiłam... Ale nie -gorzej. Przeszłam mu nad głową!!! A miałam MINIÓWKĘ... Myślałam, że spalę się ze wstydu!
nadesłała:
Paulina (Żabcia)
To było w 2 klasie podstawówki. Wtedy jeszcze wolno sie ubierałam. Można było mieć rajstory na WF-ie, to sobie zostawiłam. Jak zwykle wyszłam ostatnia. Spoko, WF się ciągnie, a ja patrzę... NIE UBRAŁAM SPODENEK! Pół WF-u ćwiczyłam w samych rajstopach! Ale obciaaaaaaaaaaaaaaaach...
nadesłała:
Paulina (Żabcia)
Kiedyś na gadu-gadu napisał do mnie nieznajomy. Zaczął się o mnie dopytywać, czy mam chłopaka, gdzie mieszkam... Wymyślałam mu głupoty, że mam wspaniałego chłopaka i jestem z nim w ciąży (miałam wtedy 13 lat) i jak tylko będziemy pełnoletni to weźmiemy ślub. Rozmawialiśmy chyba ze trzy godziny. Ja robiłam z siebie idiotkę, a on najwyraźniej dobrze się bawił, bo jak się okazało następnego dnia wszyscy w szkole na mój widok wybuchali śmiechem. Okazało się, że to pisał do mnie chłopak ze szkoły, który mi się zawsze szalenie podobał.
nadesłała:
-
Kiedyś u mojego znajomego zepsuł się zlew, więc zadzwonił po hydraulika. Hydraulik przyjechał o uzgodnionej porze i przystąpił do pracy. Właściciel musiał pilnie wyjść z domu i zostawił go samego na jakiś czas. W tym czasie, gdy go nie było przyszła żona z pracy. Gdy zobaczyła połowę mężczyzny wystającego spod zlewu postanowiła go na przywitanie uszczypnąć w pośladek. Hydraulik się tak wystraszył, że uderzył się głową o zlew i stracił przytomność. Kobieta od razu zadzwoniła na pogotowie. Kiedy opowiedziała chłopakom z pogotowia co się stało to oni tak się śmiali, że przypadkowo zrzucili go z noszy na schody. Koleś tak nieforunnie spadł, że złamał sobie dwie ręce i nogi :P
nadesłał:
-
Kiedyś bawiłem sie w bera z koleżankami. Nie mogłem wytrzymać i
nalałem na jakąś obfitą psią kupe. Później jakiś 5-latek postanowił
się do nas przyłączyć. Więdząc co się stanie pozwoliłem mu. No więc
bawiliśmy się, i nasza trójka, oprócz tego bachora, przeskoczyliśmy
kupę a on potknął się i upadł na nią brzuchem. Potem (próbując
zetrzeć) roztarł ją na rękach. Gonił nas, ale spryt zwyciężył i
zrezygnował. Zamiast tego pobiegł do biblioteki dziecięcej (na
terenie której bawiliśmy się, oraz gdzie pracowała jego mama).
Mieliśmy niezły ubaw oglądając jak on goni swoją mamę a ona ucieka (chciał się przytulić). Ryliśmy się z tego przez dwa miesiące.
nadesłał:
-
Jakieś 6-7 lat temu zaraz po skończeniu szkoły (zawodówki) postanowiliśmy z kolegą poszukać jakiejś porządnej pracy. Trafiliśmy do pewnego zakładu, nie pamiętam juz co on produkował :) i pytamy sie czy są jakieś przyjęcia na dzień dzisiejszy. Pani w biurze powiedziała, że narazie nie, ale możemy wypełnić podanie i je zostawić, a jak będą kogoś potrzebować to wtedy do nas zadzwonią.
No więc dostaliśmy formularze i długopisy, po czym zaprowadzili nas do jakiegoś pokoju i tam to zaczeliśmy wypełniać. Wszystko szło dobrze dopóki nie trafiliśmy na pytanie: "stosunek do służby wojskowej".
Całkowicie nie wiedziałem co na to wtedy odpowiedzieć :) kolega zresztą też. Baliśmy sie wojska jak ognia i w życiu nie chcieliśmy, zeby nas tam zabrano, więć po dłuższym zastanowieniu napisaliśmy tak: stosunek do służby wojskowej: NEGATYWNY :D Reszte juz wypełnilismy bez problemu i nasze podania zanieśliśmy do sekretariatu. Panie zaczęły je uważnie czytać i po chwili wybuchnęły śmiechem bo doszły do naszego pechowego pytania. Patrząc na nasze zdziwione miny zaczęły sie jeszcze bardsziej smiać i powiedziały, że w tym pytaniu nie chodziło o nasze zdanie na temat wojska czy chcemy isć czy nie, tylko czy mamy skończoną służbe wojskową. Ale nam sie głupio zrobiło, zostawiliśmy podania i zmieszani wyszliśmy z zakładu.
Ps. Nigdy do nas nie oddzwoniono :P
nadesłał:
-
|