59-letnia kobieta szła w czwartek pod prąd drogą ekspresową w Katowicach, pchając wózek, w którym był jej dwuletni wnuczek. Okazało się, że babcia jest tak pijana, że nie ma siły dmuchnąć w policyjny alkomat. Trafiła do izby wytrzeźwień.
"Oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Katowicach dostał sygnał od jednego z kierowców. Powiadomił on, że Aleją Roździeńskiego w Dąbrówce Małej nitką prowadzącą w kierunku Sosnowca pod prąd idzie pijana kobieta z wózkiem" - powiedział PAP Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji.
Niebawem policjanci zatrzymali kobietę. Została przewieziona do izby wytrzeźwień. "Chociaż nic nie wskazywało, by z dzieckiem stało się coś niepokojącego, chłopczyk na wszelki wypadek został umieszczony w szpitalu. Dziecko było zadbane i czyste" - zaznaczył Jachimczak.