Był piękny listopadowy dzień
słońce przygrzewało, ptaszki śpiewały Kubuś, Tygrysek i reszta ferajny
dochodzili do siebie po kolejnej upojnej nocnej imprezie. - KURWA!!! Ale
mnie napierdala łeb - miło rozpoczął dzień Kubuś patrząc na to co zostało po
jego domku. - Morda! huju inni chcą spać do kurwy nędzy - przywitał się
Kłapouchy. - Co to kurwa te misiek chyba paczka zauważył leżące pod bełtem
Prosiaczka. - Jaka paczka do huja - grzecznie zapytał Kubuś. - No jakiś
kurewski komputer do odebrania. - CO !!! JAKI KOMPUTER DO HUJA? odpowiedział
Kuba. - No nie wiem pisze że zapłacone. - Jak kurwa zapłacone to idymy
na pocztę odebrać może być z tego jakaś rozrywka. - No to idymy -
zakomendował Prosiaczek który dopiero zaczął odzyskiwać łączność z ziemią. -
Idymy przytaknął Tygrysek i cała gromadka ruszyła na pocztę. Po powrocie z
poczty nasza gromadka zaczęła składać swój nowy nabytek. - Wie ktoś do huja
wafla jak to hujstwo złożyć zapytał Kłapouchy. - Ja nic nie wiem o tym
kurewskim sprzęcie HERACLES jest wiele łatwiejszy w użytku - odpowiedział mu
Puchatek. - Ani ja dopowiedział Prosiaczek. - No to jak kurwa macie
zamiar złożyć to zajebane pudło - wtrącił się Królik i w tej chwili wszedł
Krzyś. - Czołem! O widzę że macie komputer. - No i co kurwa co -
odpowiedział pipie już lekko podenerwowany Kubuś. - Jak na razie go składamy
- powiedział Prosiaczek - I gówno nam z tego wychodzi - dopowiedział
szczerze Kłapouchy. - Mogę wam go pomóc złożyć - zaoferowała pomoc pipa
- Wal się na ryj geju - najgrzeczniej jak umiał odpowiedział Kłapouchy.
- Te osioł sam się wal nie mamy innego wyjścia - zauważył Puchatek. - No
pipo bierz się do roboty ale do kurwy spierdol coś a pomaluję te jebaną ścianę
twoim pedalskim mózgiem rozumiemy się - powiedział Kłapouchy. Po
skończonej pracy Kubuś znalazł jakąś płytę w pudle po komputerze. - Co to
kurwa! Zdziwił się znalazca. - Jakiś "Quake" - Słyszałem o tej grze jest
pełan przemocy moja śp. Mama mówiła że takie gry demoralizują młodzież i nie
wolno w nie grać czytała w jakieś mądrej gazecie chyba "Przyjaciółce", że
pod ich wpływem dzieci przradzają się w bezmózgie zombi i że to ona jest
winna ADIS. Lamętował mały pedałek. - Wypierdalaj stąd geju chcemy
pograć powiedział Królik i zręcznym kopniakiem wyprosił za drzwi Krzysia.
- No to gramy zdecydował Puchatek. - Gramyyy!!!!!!!! Odpowiedzieli
chórem wszyscy. Minęły setki nieprzespanych nocy i setki tysięcy litrów
boskiego napoju jakim bez wątpienia jest wino HERACLES CLASSIC PŁOŃSK
APERITIF. - To ostatni level powiedział Tygrysek i nagle stało się coś
strasznego ich z tródem zdobyty pecet zawiesił się. - Co jest kurwa!!
Przeraził się Tygrysek - Kto jest temu winien zapierdolę uduszę zwłoki
wypcham i postawie przed kominkiem powiedział nie kryjąc żalu Kłapouchy
Po długim dochodzeniu doszli do wniosku że wszystkiemu jest winna jest firma
Microshit i jej boss nijaki Bill Gayts. - Ja rozpierdolę tego huja -
zaczął Kłapouchy - Tja to jest pipa gorsza nawet od Krzysia - dopowiedział
Kubuś. - Trza go rozpierdolić kto idzie ze mną? Zdecydował Prosiaczek -
Jaaaa!!! Odrzekli chórem wszyscy - Dobra! Trzeba się przygotować -
powiedział Kłapouchy ciesząc się że tym razem mu przypadła rola dowódcy. -
Zostało coś po akcji na rumunach? Spytał Prosiaczek - Tak ten jebany kałach
z granatnikiem, ale grama amunicji. - Trza iść do Wani on na pewno ma jakieś
granaty i trochę amunicji odpowiedział mu Kłapouchy i cała ferajna udała się
na stadion. - Te Wania macie trochę ammo i granatów - zaczął Tygrysek. -
Mom aje to sje bude kosztować - odpowiedział Wania. - Ilu? Poiedział
Tygrysek. - Dwesti dolarów. - Dwesti niet daju sto i basta bude dojda -
targował się Tygrysek. - Hmmm... a na kogo? to zaciekawił się Wania. -
Na nijakiecho Bila Gaytasa . - Techo z Microshitu. Zaciekawił się sprzedawca
- We własnij osobie utwierdził go w przekonaniu Kubuś. - Bude zacwicony
jak moje ammo bydzie użiwanu do zajebanu techo sukinsyna da se ja won za
pietdziesti zjelonyych dojda zaoferował się pełen nienawiś ci do szefa
Microshitu Wania - Dojda a co chcete za to zdziwił się Tygrysek nie wierząc
w bezinteresowność handlarza - Zdjęciu tech skurwisyna z rospierolonu czaską
- Ołkej Wania interesy z tobą to przyjemność - odpowiedział zachwycony
Tygrysek. Po powrocie obładowani granatami i amunicją zakupioną od ofiarnego
ruskiego handlarza. - Ładować bety jedziemy na lotnisko rozkazał Kłapouchy i
cała gromadka przesiąknięta rządzą zemsty na nieświadomym swego losu Bilu
Geytsie Podróż na pobliskie lotnisko minęła spokojnie kłopoty zaczęły się
dopiero przy bramce celnej. - Coś do oclenia? Zapytał celnik - No kilka
ton broni i amunicji odpowiedział mu Puchatek - Niestety ale przepisy
zabraniają wnoszenia broni na pokład samo... nie dokończył celnik gdy
Kłapouchy wsadził mu swojego wiernego obrzyna aż po gardło. - CO
KURWA!!! TY HUJU BĘDZIESZ NAM ZABRANIAŁ KURWA WNOSZENIA NASZEJ PRYWATNEJ BRONI
NA POKŁAD TWOJEGO JEBANEGO SAMOLOTU!!! - Njee... ja tyjko żajtowałem
bełkotał celnik - TO KURWA DOBRZE!!! ALE I TAK CIĘ ZAPIERDOLĘ A POTEM NASRAM
NA TWÓJ GRÓB PSI SYNU. - Pjosfe nje zabfijaj m... nie dokończył celnik gdy
potężny wybuch zamienił dresiarską mordę celnika w dżem truskawkowy. -
Będzie mi taki huj podskakiwał powiedział chowając obrzyna Kłapouchy - Dobra
idziemy bo się kurwa spóźnimy na samolot. - Racja przytaknął Kłapouchy -
Te Prosiak zabrałeś HERACLESA na drogę - Jasne do kurwy co myślisz że ktoś
wytrzyma 6 godzin lotu bez alkoholu i wziąłem jeszcze na później bo słyszałem że
w USA zakazano sprzedaży HERACLESA z powodu że powoduje jakieś jebane wrzody
żołądka. - To gówno prawda jebana żydowska propaganda oburzył się
antysemicki Puchatek. - No do huja idziecie czy pierdolicie robota kurwa
czeka zaczął niecierpliwić się Królik - Racja idziemy przytaknął Kłapouchy i
cała ferajna ruszyła w kierunku starego zdezelowanego do granic możliwości
ruskiego czegoś co ktoś od biedy mógłby nazwać samolotem. Po doleceniu na
miejsce gromadka szybko znalazła 152-piętrowy wieżowiec korporacji Microshit.
- Ale zajebisty zachwycał się widokiem Puchatek. - Łacja wyjebisty
zwieśniaczył Tygrysek. - Dobra dobra ni pierdolta robota czeka poganiał
kolegów Kłapouchy. - No panowie do broni na największą pipę świata ojca
wszystkich pip odpowiedział Kłapouchemu Prosiaczek - Krzysia też? Zaciekawił
się Królik. - Wszystkich to kurwa wszystkich zwłaszcza jego bo to pipa
niemiłosiernie wielka ale kurwa dość bajania i w drogę zakończył tę budującą
rozmowę Kłapouchy. Po chwili cała drużyna znalazła się przed wejściem do
wieżowca Gaytsa gdzie zatrzymał ich strażnik. - CO KURWA!!! Grzecznie
przywitał się Kłapouchy - JAJCO KURWA!!! Równie grzecznie przywitał się
strażnik - To jest prywatny teren korporacji Microshit wypierdalać stąd
gazem albo was.... Nie dokończył klawisz gdyż Puchatek zakończył żywot jego
i dwóch stojących obok sługusów Microshitu serią z kałasza weterana krucjaty
przeciw rumuńskiej mafii w Stumilowym Lesie. - Jak słodko jest poczuć znowu
zapach świeżej krwi skwitował Królik. - Dobra spierdalać spod drzwi bo je
wypierdalam w powietrze z granatnika ostrzegł kompanów Puchatek. - Dobra
spierdalamy!!! Odezwała się reszta grupy podczas gdy Kubuś pociągnął za spust
granatnika. DOOOOOOOOOOOMMMMMM!!!!!!!!!!!!!! Odgłos eksplozji granatu
zawiadomił pozostałych strażników o obecności naszej dzielnej brygady. -
Hej misiek mamy towarzystwo zauważył Tygrysek - TAAK!! Co ty kurwa nie
powiesz odpowiedział mu Kuba - DO BOJU!!! Krzyknął Kłapouchy strzelając do
bezbronnych (dla nich) strażników ze swojego obżyna - NIECH NIE ZOSTANIE
KAMIEŃ NA KAMIENIU!!!!! Krzyczał ogarnięty szałem bojowym Kubuś kosząc ze
swojego AK-47 nie zliczone hordy strażników Bila Gaytsa. - GIŃCIE ZASRANE
PSY!!!!!!! Wrzeszczał na całe gardło Prosiaczek swoim UZI niosąc śmierć i
zniszczenie. Po kilkuminutowej wymianie ognia Kubuś i reszta bandy
wkroczyła do wieżowca paląc, mordując i niszcząc wszystkie 152 piętra
siedziby Microshitu. Wreszcie gdy dotarli na ostatnie piętro stanęli przed
gabinetem samego ojca wszystkich pip, twórcy Wingrozy, szefa Microshitu Bila
Gaytsa. - Panowie kurwa nadeszła wielka chwila powiedział Puchatek
wysadzając granatem drzwi od gabinetu. Drużyna znalazła Bila gdy
rozmawiał ze seretarką. - ALE DUPAA!!!!!!!! Krzyknął Kłapouchy patrząc z
pożądaniem na sekretarkę. - CHCĘ DUPCZYĆ!!!!!!!! Dopowiedział Prosiaczek
szybko rozbierając sekretarkę Bila. - TE PROSIAK NIE BĄDŹ ŚWINIA PODZIEL
SIĘ!!!! Oburzył się egoizmem kolegi Kłapouchy również dobierając się do
sekretarki szefa Microshitu. W czasie gdy Prosiaczek i Kłapouchy wytrwale
pracowali nad sekretarką reszta gangu zajęła się samym bossem. - I CO
TERAZ HUJU NIEMYTY!!!!! Ryknął Kubuś na przerażonego Bila Gaytsa. -
Prrrrrrrossszzzzeeęęeeee niiiieeee zaaaaaabijajjjciiiiie mnnnnieeee. Jąkał się
Bil gdy ferajna celowała do niego z broni. - BO CO KURWA!!!! Zapytał go
grzecznie Puchatek - Pooooodammmmm waaammm koooodddd doooo mooooojjjjjeeeego
sejjjfu. - DOBRA DO KURWY NĘDZY JAKI TO KOD ?!!! Wykrzyknął Tygrysek. -
070072772 wwww tyyyym sejjjjjjfie soooom pieeeeniąddze duuuuużo pieniędzy -
TAK FAJNIE DZIĘKI ZA KOD. Powiedział Kubuś do Bila kneblując go. - Co z nim
zrobimy zapytał Tygrysek. - Przywiążcie go za nogi do tego maszty flagowego
zadecydował Królik. Po przywiązaniu Bila do masztu wycelowali do niego z
wszystkiej posiadanej broni i otworzyła ogień a szczątki Ex-szefa
Microshitu latały po całym mieście. Gdy z bila nic nie zostało Ferajna zebrała
się do kupy wzięli ze sobą sekretarkę poszli pod sejf. - O KURWA!!! Ile
tu forsy????!!!! Zdziwił się Puchatek - Dokładnie 50 miliardów pierdolonych
zielonych. - ILE!!!! Tej Forsy jest więcej niż widziałem w sumie w swoim
pierdolonym życiu. Powiedział Puchatek - STARCZY NA MILIONY NIE MILJARDY
HERACLESÓW!!!!! Szybko przeliczył Tygrysek - Nie ma co gadać zwijamy kasę i
w drogę. Rozkazał Kłapouchy i cała gromada wróciła na lotnisko podróż minęła
spokojnie. Po powrocie do Stumilowego Lasu dzielna brygada ruszyła na Piwną
Górkę. Obładowani Gotówką i HERACLESAMI poszli do Puchatka oblewać swoje
wielkie zwycięstwo. Po balandze wszyscy zapadli w spokojny alkoholowy
sen.
KONIEC CZĘŚCI DWUDZIESTEJ TRZECIEJ
DJ_Max [2005-12-07 23:57:51] - ...
O kurwa, autor jerst prawie tak psychoaptyczny jak ja... noramlnie dałbym mu L2 :-) Ale nie dam bo nie jestem wieśniakiem. Ale przygoda spoooko. Tylko jakaś taka... sucha... za gładko to poszło, za szybko wleźli do gabinetu. W "welcome to gas works" było to zrobione o wiele lepiej. Ale wygląda mi to na podobny schemat...
Vader [2005-12-09 17:51:06] - Gud szit
Rzeczywiście, na tej samej zasadzie, ale i tak jest przecie dobra hujstoryjka na 5
DJ_Max [2006-01-10 15:53:13] - ...
Jak by nie patrzeć. A to 5 to w skali szkolnej? Bo jak w 10-tnej to bym dał 8
barti8 [2006-02-27 18:36:53] - moze byc
hmm....... a jak by mu tu dac ocene chyba 1-6 to bedzie 6
Czolgerlone [2006-04-19 22:41:41] - ok
Świetne. Ale zgadzam się, że trochę za łatwo poszło 152 piętra w pare minut? To ździebko niemożliwe ale i tak 7/10
dupawolowa [2006-07-22 10:38:15] - Zajebiste
Super, kurwa wyjebiste! :), jedna z najlepszych z sagi! Yo!