Gry Java |
Extra gry java o wspaniałej jakości obrazu dostępne dla telefonów:
Nokia
Siemens
Samsung
Motorola
Sony Ericsson
| | |
Statystyki | On-line jest: 16 osób Odsłon: 36264716
| |
|
| NEVER ENDING STORY | | | zatwierdził: @res :: Kubuś Puchatek :: Czytań: 11105 | | W stumilowym lesie było cicho. Drzewa szeptały coś do siebie, gdy wiatr szeleścił ich liśćmi. Pod dużym dębem mieszkał sobie Kubuś Puchatek. Z wewnątrz jego domku dochodził miarowy łomot sprawiający, że garnczki z miodem podskakiwały w kredensie. Przez okno zajrzało popołudniowe słońce. W jego świetle Puchatek ponownie wzniósł siekierę i opuścił ją z impetem na strzępki pozostałe po zwłokach Krzysia. - Dlaczego...on...się...nie...mieści... - sapnął do siebie Miś, znowu tnąc resztki. Obok znajdował się mały kopczyk ziemi, a obok niego dziura, zakryta ulubionym dywanikiem Puchatka. Krzyś, ten samolubny smarkacz, nie mieścił się do wykopanej dziury, więc, zamiast ją poszerzyć, Kubuś zdecydował się odrąbać dzieciakowi nogi. - To o wiele rozsądniejsze - stwierdził Miś i zamruczał sobie piosenkę, odcinając ostatnie ścięgna i upychając resztę ciała w dziurze, nakrywszy ją na koniec dywanikiem. - Zawsze musiał mną rządzić - pomyślał Puchatek - Zawsze mną rządził, zawsze ciągnął mnie za łapę i mówił: "No, Misiu, chodźmy na Wyprawę" albo "Poczciwy, głupi Misiu!" tym swoim afektowanie słodziutkim dziecięcym głosikiem, i te jego głupie spodenki - bękart! Przez calutkie popołudnie Kubuś czekał, aż wpadnie do niego Krzyś. Mruczał przy tym do siebie prostą, niemelodyjną piosenkę, gapił się bezmyślnie w ogień i bawił się drewnianą rękojeścią siekierki. Gdy Krzyś nareszcie się pokazał i zaskrzeczał: "No dalej, Kubusiu! Otwieraj!" Puchatek zachowywał się tak, jak zazwyczaj. Wpuścił małego, porozmawiał z nim o pogodzie, później zaś poszedł do kredensu i przyniósł siekierę. Krzyś usiadł sobie przy stole i paplał o tym, jakim to głupiutkim Misiem był Puchatek i jak mało miał mózgu. Ten zaś zebrał w sobie wszystkie siły, wzniósł wysoko siekierę i opuścił ją z satysfakcją. Ostrze niemalże przepołowiło czaszkę chłopca, która trzymała się tylko na kilku nitkach mięśni, a oczy Krzysia zastygły rozszerzone przerażeniem, że to Puchatek, że kochany Kubuś mógł zrobić taką rzecz! Miś zachichotał cienko i starł trzęsącą się łapą nieco śliny z pyszczka. Później, spokojnie, jak gdyby nigdy nic, wytarł krew, umył siekierę i zaczął kopać dziurę. Prosiaczek, zdziwiony, dlaczego Kubuś nie wpadł do niego na swoją herbatę i biszkopciki, zdecydował się odwiedzić Misia. Podczas drogi podziwiał krwistoczerwony zachód słońca i słuchał śpiewu ptaków. Puchatek obserwował zbliżającego się Prosiaczka, a potem zagłębił świder. Prosiaczek nie miał czasu, by zorientować się, co zaszło - świder przebił jego czaszkę i przepiękna fontanna krwi trysnęła na pomarańczowe futerko Misia. Rozcierając ją po sobie Kubuś chłeptał łapczywie czerwony płyn. Później wciągnął Prosiaczka do domu i wsadził do spiżarki. Strzykawka leżała na kredensie; Puchatek podniósł ją trzęsącymi się łapami i wypełnił roztworem śmiesznego, białego proszku, który dostał od ledwie przytomnego Królika. W pierwszym momencie dawał niespotykany efekt: Kubusiowi wydawało się, że widzi różne rzeczy, ale później doświadczył uczucia mocy i siły. Nieco go to zdenerwowało, ale przecież Krzyś i Prosiaczek wiedzieli co ich czekało, w to nie wątpił. Kiedy zapadła ciemna noc, Puchatek wyciągnął ich ciała na zewnątrz i pochował je w prowizorycznym grobie. - Adios, drodzy przyjaciele - zachichotał Kubuś - Wiele rzeczy zmieni się w Stumilowym Lesie, kiedy ja zacznę tu rządzić. Śmiejąc się histerycznie, Miś wrócił do swej chatki. Następnego dnia Tygrysek i Maleństwo radośnie wybrali się do Puchatka, by zapytać się go, gdzie też mogą się podziewać Krzyś i Prosiaczek. Nikt nie widział ich od dnia poprzedniego. Tygrysek był pewien, że Kubuś coś o nich wie, gdyż rano miał grać z Krzysiem w Misie-Patysie, a później wypić herbatkę z Prosiaczkiem. Kiedy doszli do chatki, jej drzwi były szeroko otwarte, a Puchatka nigdzie nie było. Tygrysek i Maleństwo pokręcili się trochę wewnątrz. Zauważyli tam ogromną dziurę w podłodze, a także notatkę, przytwierdzoną do ściany kroplą gęstniejącego miodu. Można było na niej wyczytać: "WY SZEDŁEMK PO SYMOKA" (ortografia nigdy nie była mocną stroną Puchatka). - To dziwne - pomyślał Tygrys - W Stumilowym Lesie nie ma smoków, są tylko Jentyki. Co znowu wymyślił ten głupi Misiek?! Nawet jednak Tygrys nie odgadłby, co naprawdę zamierzał w tym momencie Puchatek. Tego ranka, gdy Kubuś się obudził, poczuł, że głowa mu pęka, a nos ma zasmarkany. Wziął więc dużą dawkę białego proszku, a w chwilę później wpadł na genialny pomysł! Trzymając pod pachą pojemnik opisany dużymi, czerwonymi literami ŚRODEK OWADOBÓJCZY podreptał do ulubionej kępy ostu Kłapouchego. - To dobrze posłuży temu maniakalno-depresyjnemu osłu - zaśmiał się głośno Puchatek - Zawsze oszukiwał w Misie-Patysie, no a wiadomo, że oszustwo nigdy nie popłaca. Później ukrył się za drzewem i patrzył, jak niczego nie spodziewający się osiołek zażera się na śmierć. Czysto poetycka sprawiedliwość, pomyślał Kubuś, wrzucając prawie martwe ciało Kłapouchego do tego samego grobu, co Krzysia i Prosiaczka. - Nie powinieneś był oszukiwać, co? - krzyknął Puchatek, gdy oczy osła wpatrzyły się w niego z niedowierzaniem. - Bądź szczęśliwy, że nie posiekałem cię na kawałki i nie nakarmiłem tobą Tygryska! - zarechotał Miś, zakopując prowizoryczny grób. Przez cały ranek Miś był nieprzytomny, więc wrócił do domu dopiero w porze obiadowej. Był w paskudnym nastroju, toteż do szaleństwa doprowadził go widok Tygryska i Maleństwa brykających przed jego chatką i śpiewających: Hopsa, hopsa, hej, hej, hej, cudownie... - Cudownie?! - pomyślał na głos Puchatek - Rany, autor tej zasranej historyjki naprawdę mógłby wymyślić lepszą piosenkę. I pomyśleć tylko, że nagrali ścieżkę dźwiękową na album; to czyste zdzierstwo - ta myśl nieco pocieszyła Kubusia, ale było to chwilowe. - Co takiego powiedziałeś? - zapytało Maleństwo. - Boże, czy on nigdy nie przestaje zadawać żałosnych pytań?! - pomyślał wściekły Puchatek - Z tymi smarkaczami też trzeba będzie skończyć. Czy w tym miejscu nie ma już nikogo myślącego z wyjątkiem mnie? Maleństwo musiało już iść do domu na swoją popołudniową drzemkę, pozostawiając swojego przyjaciela na łasce i niełasce Misia. Co więcej, Tygrysek zaproponował Kubusiowi wspólną grę w Misie-Patysie; na to Puchatek zgodził się i uśmiechnął się przebiegle, podczas gdy nowy pomysł formował się w jego nadmiernie aktywnym umyśle. - Co za okazja - szeptał do siebie, idąc za niewinnym Tygryskiem w stronę mostu. Gdy już dotarli na miejsce i rozpoczęła się raczej bezcelowa gra, Kubuś pomyślał, że wolałby raczej wetknąć swój patyk w dupę Tygryska niż wrzucić kijek do strumienia. Tygrysek przechylał się właśnie przez poręcz mostu wypatrując własnego patyczka. Nie zauważył więc szerokiego, przerażającego uśmiechu Puchatka, który wyciągnął swoje łapy i podążył w kierunku Tygryska, zamierzając zepchnąć go do strumienia. - Koty nienawidzą wody, hie, hie, utopi się. Rozległ się głośny plusk. To Tygrysek wpadł do wody i zaczął rozpaczliwie walczyć o utrzymanie się na powierzchni. Wkrótce jednak jego głowę zaczęła zalewać woda, więc dławił się i prychał. Miś trzymał się poręczy mostu, aż podskakiwał z podniecenia i radośnie krzyczał do tonącego Tygryska. - Dlaczego? - parsknął Tygrysek, zaczynając powoli niebieszczeć z zimna. Puchatek uznał to za niemożliwie komiczne, no bo dajcie spokój, niebieski tygrys? Ależ to głupie. - Powiem ci dlaczego, ty gnojku! - wrzasną Kubuś - Zasłużyłeś sobie na to, chowałeś się za drzwiami i przerażałeś wszystkich na śmierć. Ale Tygrysek nie usłyszał już tej repliki, płynął bowiem w strumieniu twarzą w dół, martwy. - Spadówa, krzyżyk na drogę! - zaśmiał się Miś i spojrzał na zegarek - Wciąż mam jeszcze czas, żeby dorwać tego małego dupka, Maleństwo, zanim się obudzi. Puchatek podkradł się ostrożnie do śpiącej Kangurzycy i zobaczył ucho Maleństwa wystające z jej kieszeni. - Teraz cię mam, gówniarzu! - pomyślał uśmiechnięty Miś i nawlókł na igłę wyjątkowo mocną bawełnianą nić. Był niezwykle wdzięczny Prosiaczkowi za jego lekcje szycia, gdyż teraz mógł gładko i równo zaszyć Maleństwo w kieszeni, aby nie mogło się stamtąd wydostać, ani żeby jego mama nie mogła go wyratować. Powoli i bardzo starannie Kubuś zaczął zaszywać Maleństwo w jego kieszeni, aby w ten sposób zadusić denerwującego przygłupa. Po zakończeniu swojej czynności Puchatek z powrotem powędrował do chatki, zastanawiąc się, jak też zniesie Kangurzyca śmierć Maleństwa. Miał nadzieję, że źle. Nie mógł się powstrzymać od kaszlu i czuł mdłości. Zanim dotarł do domu, zwymiotował już kilka razy i desperacko potrzebował jeszcze trochę roztworu białego proszku. Trzęsąc się, podniósł strzykawkę i wziął ostatnią pozostałą dawkę. Strasznie dużą dawkę, jak na takiego małego misia jak Kubuś. Tak naprawdę za dużą. Puchatek zmarł z przedawkowania, ale przynajmniej z uśmiechem na twarzy: śnił o tym, że był jedynym sprytnym pluszowym misiem i o tym jak pewnego dnia zaskoczył Kłapouchego - ale to już zupełnie inna opowieść. |
|
|
| |
|
| ~amadeusz [2004-11-14 16:23:34] - huju | | weś śćiebie jakiś pedał |
| ~kuba :) [2004-11-17 22:39:05] - niezłe | | dooobre, ma klimat !!! wie ten kto czytał Milne'a :D |
| ~SANDRA I ANGELIKA [2004-11-21 20:53:54] - ZAJE....... | | TE HISTORYJKI SA ZROMBANE..... |
| ~Thunder [2004-11-21 22:53:26] - To jest szajs | | Całe szczęście że to jest poza serią, bo mówiąć szczerze to jest szajs jakich mało. Co innego reszta opowiadań. Mi bardziej podoba się wersja o przyjaciołach alkoholikach i królach lasu tępiących radio maryja niż czubka który zabił przyjaciół. I tyle. |
| pansir [2005-02-27 14:54:20] - brutal | | hahaha krwi więcej krwi hahaha krew ja chcem krew!!!! |
| ~ [2005-05-27 08:08:15] - SUPER! | | Przygoda jest poza serią, aczkolwiek w którejść części jest do niej nawiązanie. Poza tym na pewnej stronie umieścili to jako 24 część. Ale fuckt, klimacik niczego sobie. Inny niż w serii i inny (ale trochę) niż w książce. Ale tylko lekko. Poza tym maskara i dużo krwi. Ponieważ jest poza serią certyfikatu nie dostaje. Ale dostaje "SPECJALNE WYRÓŻNIENIE OD DJ'a MAXa" |
| maxym [2005-08-02 19:14:40] - szajz | | zjebane nawet mi sie nie chciało czytać do konca tego szmelcu!!!!!! |
| Vader [2005-10-14 20:11:22] - niestety | | trochę to nie wyszło... znaczy się zupełnie nie wyszło zjebana część. Podobnie jak maxym nie chciało mi sie do końca czytać brak tego czegoś co bylo w serii PORAŻKA |
| barti8 [2006-02-24 09:39:35] - no nie wiem | | przekleństwa nie przeszkadzają mi ale tylko przy czytaniu fajny tekst ale nie lubie strzykawek polecam stronke mojej koleżanki blog.tenbit.pl/zuska101 |
| Czolgerlone [2006-04-22 15:57:11] - hmmm | | no nie wiem. Tak jak już ktoś mówił - wersja o kuplach alkocholikach trzęsących lasem jest lepsza. Czytanie tego jest troche smutne. Oglądało się kiedyś bajki "oryginalne". - to po prostu smuci i pokazuje że prochy d niczego nie prowadzą |
| MozartEnder [2006-05-01 19:48:02] - Szczerze mówiąc... | | MAM OCHOTę ZABIć TEGO POJEBA CO TO NAPISAł. |
| hermes [2006-10-03 23:00:35] - Mocne | | Mocny klimat, zajebiste. |
| ~marcin [2007-11-26 09:11:51] - kubuś | | totalne dno. Kubuś zabijający swych kompanów?!? Kubuś bez heraclesa?!?!? Orginalne są o wiele lepsze!!!!! |
| ~Kejbi [2008-02-27 22:06:27] - :) | | To jest nawet niezłe. Biorąc pod uwagę ostatnie części pisane przez DJ Max-a to to jest różnica jak między niebem a ziemią! Nie czytajcie ostatnich części kubusia, bo naprawdę nie warto :/ |
| ~James25 [2008-05-06 13:42:44] - Dobre! | | Klimat nawiązuje to thrillerów, takich jak "Opiekunka" choćby. Główny bohater na końcu ginie, widać tu inspirację Stephenem Kingiem trochę. Gdyby z tego zrobić film lub chociaż rozwinąć do rozmiaru książki, byłoby idealnie. Brawo! 9/10 |
|
Tapety |
Wspaniałe kolorowe tapety na telefon:
Nokia,
Siemens,
Sony Ericsson,
Samsung,
Alcatel,
Motorola,
Mitsubishi,
Sagem,
Panasonic,
Philips.

| | |
|